Artykuły
-
O wyborach
Idziemy z mężem i psem przez moją rodzinną wioskę na zachodniej flance. Nagle w kadrze pojawia się zakurzona, długowłosa postać na sfatygowanym rowerze. Lico ma ogorzałe, na garbie bezkształtny plecak obciągnięty workiem przeciwdeszczowym w kolorze brudu, z kierownicy zwisają liczne manele, tej samej barwy. W ogóle kolor brudu dominuje w tym obrazku. Z początku biorę…
-
Rozmowy o podróżach, Doba z gumy i sens życia według Olgi K.
Blisko dekadę temu założyłam swój pierwszy blog. Byłam wówczas w okolicach trzydziestki, pracowałam w korpo i desperacko tęskniłam za przygodą. Nazwa bloga, “Doba z gumy”, była wyrazem mojej naiwnej nadziei, że jak się wystarczająco mocno zaprę, to ponaciągam swój dzień tak, żeby w niego upchnąć wszystko to, o czym marzę, a na co brakuje mi…
-
Wolność dla chomików, czyli co mi daje medytacja
Przysięgłabym, że widziałam kiedyś taki mem: zabiegana laska o poranku uświadamia sobie, że do wykonania została jej jeszcze jedna rzecz z to-do listy. Podpis głosi: “Kurwa, jeszcze medytacja.” Szukałam i nie znalazłam — być może ten obrazek stworzył mój mózg, wytrenowany na innych danych, na przykład tym memie: W każdym razie nie mogę go odgrzebać…
-
Świetna zabawa
Generalnie nie pocę się jakoś szczególnie. Pod wpływem z rzadka aplikowanego wysiłku fizycznego lub w wyjątkowo zjadliwym upale czoło i zagłębienia pod pachami wilgotnieją mi lekko bezwonną rosą. Są jednak momenty, kiedy spływam potem obficie i bynajmniej nie bezzapachowo. Wręcz przeciwnie, wali skunksem. Tak śmierdzi mój strach. Niedawno po raz kolejny spociłam się jak mysz,…
-
Śniadanie na trawie
Jedną z największych zalet pracy pozwalającej na samodzielne ustalanie harmonogramu jest dla mnie możliwość omijania porannych godzin szczytu. I jako z rzadka niedzielny kierowca nie myślę tu o ruchu samochodowym, tylko o strumieniach ludzkich, które między siódmą a dziewiątą przetaczają się przez uliczki Ursynowa: bliscy wylewu rodzice wkurwiający się na dzieci drepcące beztrosko i zatrzymujące…
-
Strach o zapachu frikadelek
Wynajmowałam wtedy pokój w mieszkaniu na wrocławskim Ołbinie. Oprócz mnie, mieszkały w tym mieszkaniu jeszcze dwie psiapsióki-nierozłączki i pewien Niemiec, który za cel swojego Erazmusowego pobytu we Wrocławiu obrał sobie budowanie relacji z autochtonami. Tego dnia jedna z dziewczyn miała wrócić do Wrocławia pociągiem, chyba z jakimiś gratami, bo zapytała, czy możemy ją odebrać jej…
Rozmowy